
Nasz poprzedni przewodnik wyjaśniał, czym jest skład celny i jak działa procedura celna zgodnie z prawem UE na przykładzie Hamburga. Ten artykuł skupia się konkretnie na pieniądzach: gdzie powstają oszczędności, jak duże zazwyczaj bywają i które firmy mogą zyskać najwięcej. Skład celny pozwala oszczędzać pieniądze na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest harmonogram płatności, ponieważ cło i VAT stają się należne później, a nie natychmiast. Drugim jest całkowita eliminacja tych opłat, jako że cło i VAT nie są w ogóle naliczane od towarów, które ponownie opuszczają terytorium UE. To, który efekt jest bardziej znaczący, zależy od produktu, marży oraz lokalizacji klientów.
Korzyść dla przepływów pieniężnych (Cashflow): cło płatne dopiero przy sprzedaży towaru
W standardowej procedurze importowej cło i podatek VAT stają się należne natychmiast po dopuszczeniu towarów do obrotu – niezależnie od tego, jak szybko zostaną one sprzedane. Dostawa może leżeć w magazynie przez cztery miesiące, zanim pierwsza sztuka trafi do klienta, podczas gdy faktura podatkowa została już opłacona, a środki zamrożone. Skład celny zmienia ten harmonogram (ale nie samą wysokość opłaty), naliczając cło i VAT dopiero wtedy, gdy poszczególne sztuki są zwalniane do sprzedaży.
Wpływ na kapitał obrotowy może być znaczny. Weźmy za przykład importera odzieży sprowadzającego do Niemiec towar o wartości 500 000 €. Przy typowej stawce celnej na większość artykułów odzieżowych wynoszącej 12%, samo cło wynosi 60 000 €, a niemiecki podatek VAT w wysokości 19% (liczony od wartości celnej powiększonej o cło) dodaje kolejne 106 400 €. Oznacza to konieczność zapłaty ponad 166 000 € na granicy, zanim jakakolwiek część towaru zostanie sprzedana. Jeśli towar jest przechowywany w składzie celnym i zwalniany stopniowo w miarę napływania zamówień, ten sam importer płaci cło i VAT tylko od części rzeczywiście sprzedanej w danym miesiącu – reszta kapitału pozostaje wolna na zakup kolejnych towarów, marketing lub pokrycie kosztów bieżących między importem a sprzedażą.
Unikanie cła na towary eksportowane poza UE
Odroczenie płatności staje się realną oszczędnością, a nie tylko przesuniętym w czasie wydatkiem, gdy należność celna wygasa, zamiast zostać zapłacona. Dzieje się tak zawsze, gdy towary opuszczają procedurę składu celnego i są kierowane na rynek poza UE. Firma, która importuje towary do niemieckiego lub polskiego składu celnego, a następnie eksportuje część tych zapasów do Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Norwegii lub jeszcze dalej, nie generuje dla tych jednostek żadnego cła ani podatku VAT w UE. Jest to model stojący za wykorzystaniem lokalizacji w UE jako centrum dystrybucyjnego na szerszy region, w którym firma płaci cło i VAT tylko od tej części towarów, która rzeczywiście trafia do swobodnego obrotu w UE.
Zarządzanie zapasami sezonowymi lub wolno rotującymi bez zaliczkowego płacenia podatków
Zapasy sezonowe i wolno rotujące niosą ze sobą własne wyzwania związane z płynnością finansową. Odzież zimowa, artykuły świąteczne i podobne asortymenty zazwyczaj trafiają do portu w UE na miesiące przed szczytem sprzedaży, a znaczna część tego towaru może się w ogóle nie sprzedać, jeśli sezon okaże się słabszy niż przewidywano. Płacenie cła i podatku VAT od całej dostawy już przy imporcie zamraża podatki za towary, które mogą leżeć na półkach przez miesiące, zostać przecenione lub ostatecznie odesłane do kraju pochodzenia. Skład celny pozwala na jednorazowy import całej dostawy w celu skonsolidowania kosztów frachtu, zwalnianie zapasów tylko w miarę potrzeb oraz reeksport niesprzedanych sztuk poza UE bez konieczności uiszczania jakichkolwiek opłat. Ta sama logika dotyczy kategorii wolniej rotujących, takich jak części przemysłowe czy produkty niszowe, które mogą leżeć w magazynie rok lub dłużej przed sprzedażą – tutaj zapłacony z góry podatek generuje realne koszty finansowania, zanim ostatecznie zostanie odzyskany.
Jak firmy e-commerce wykorzystują składy celne w UE, aby zachować elastyczność
Sprzedawcy e-commerce o szerokim asortymencie i niskich marżach jednostkowych borykają się z ciągłą wersją tego samego problemu. Wprowadzenie całego asortymentu do swobodnego obrotu na raz oznacza zapłacenie cła i podatku VAT od zapasów, których sprzedaż może zająć miesiące, a część z nich może nigdy nie zostać sprzedana po planowanej cenie. Przechowywanie zapasów w składzie celnym i zwalnianie ich dopiero przy realizacji zamówienia sprawia, że opodatkowanie pozostaje powiązane z rzeczywistą sprzedażą, a nie z całym wolumenem importu. Różnica ta stanie się jeszcze ważniejsza od 1 lipca 2026 r., kiedy to nowe przepisy UE wprowadzą ryczałtowe cło w wysokości 3 € na małe przesyłki o wartości do 150 € z krajów spoza UE (Komisja Europejska). Jest to opłata tymczasowa, która będzie obowiązywać do 1 lipca 2028 r. w oczekiwaniu na ostateczną reformę celną UE, i będzie naliczana na podstawie kodu taryfy celnej, a nie na przesyłkę – przesyłka zawierająca artykuły o kilku różnych kodach taryfy celnej spowoduje naliczenie 3 € za każdy z nich. Zapasy, które znajdują się już w składzie celnym w UE i po zwolnieniu są wysyłane w obrębie UE, nie podlegają tej opłacie. To samo podejście pomaga przy zwrotach towaru, ponieważ artykuł może zostać zwrócony do stanu magazynowego w składzie celnym, zamiast być zwalniany, ponownie przetwarzany i ewentualnie powtórnie importowany – co zapobiega podwójnemu płaceniu cła za tę samą sztukę.
Przykłady z praktyki: Oszczędności kosztów w rzeczywistości
Poniższe liczby mają charakter ilustracyjny i nie pochodzą z ksiąg rachunkowych żadnej konkretnej firmy, opierają się jednak na rzeczywistych stawkach celnych i podatkowych UE.
Elektronika użytkowa podlega zazwyczaj stawkom celnym UE w wysokości od 0% do około 2,4%, więc same oszczędności celne dzięki składowi celnemu są procentowo raczej umiarkowane. Przy dostawie o wartości 2 000 000 € i stawce celnej wynoszącej 2%, daje to 40 000 € cła. Większy efekt w przypadku elektroniki wynika zazwyczaj z odroczenia podatku VAT, ponieważ niemiecki podatek VAT w wysokości 19% (lub polski w wysokości 23%) jest naliczany od znacznie większej podstawy opodatkowania (wartość celna plus cło) i często stanowi większą część całkowitego obciążenia podatkowego. Odroczenie zapłaty około 427 000 € łącznego cła i podatku VAT na okres miesięcy potrzebnych na sprzedaż dużej dostawy elektroniki uwalnia kapitał, który w przeciwnym razie byłby zamrożony na urzędzie celnym.
Odzież podlega zazwyczaj stawce celnej UE w wysokości 12%, a w przypadku obuwia może ona wynosić nawet do 16,5%. Importer obuwia sprowadzający towar o wartości 800 000 € – w połowie dla klientów z UE, w połowie do dalszego eksportu do Wielkiej Brytanii i Szwajcarii – płaci cło i VAT tylko od połowy przeznaczonej dla UE, pod warunkiem że towar jest przechowywany w składzie celnym i odpowiednio dzielony przy zwolnieniu. W przypadku drugiej połowy udaje się całkowicie uniknąć (a nie tylko odroczyć) zapłaty około 66 000 € cła wraz z przypadającym na nie podatkiem VAT – oszczędność, której standardowy import nigdy by nie przyniósł.
Importer zabawek lub artykułów upominkowych sprowadzający dużą dostawę przed sezonem świątecznym, przy typowej stawce celnej wynoszącej 4,5%, unika cła i podatku VAT od niesprzedanych sztuk, które są odsyłane do dostawcy lub przenoszone na inny rynek regionalny po zakończeniu sezonu – zamiast przeceniać je i mimo to dopuszczać do obrotu tylko po to, by odzyskać część podatku zapłaconego już przy imporcie.
Wyżej wymienione stawki celne odpowiadają właściwemu rzędowi wielkości dla danych kodów taryfy celnej UE (kodów CN), jednak rzeczywiste stawki różnią się w zależności od dokładnej klasyfikacji produktu – firmy powinny potwierdzić konkretną stawkę dla swoich towarów przed dokonaniem kalkulacji.
Czy unijny skład celny w Niemczech lub Polsce jest odpowiedni dla Twojej firmy?
Niemcy i Polska odpowiadają na różne potrzeby, a właściwy wybór zależy od tego, gdzie znajdują się klienci firmy i gdzie leżą główne ośrodki kosztowe. Niemcy, a w szczególności Hamburg, oferują porty głębokowodne, wielowiekowe doświadczenie w dziedzinie składów celnych sięgające czasów historycznego wolnego portu, a także szybkie połączenia z najbogatszą, najgęściej zaludnioną częścią UE, umożliwiające dotarcie do klientów w Niemczech, Francji i krajach Beneluksu w ciągu jednego do dwóch dni. Polska oferuje inny kompromis: koszty magazynowania i personelu są często znacznie niższe niż w Niemczech czy Holandii (biorąc pod uwagę czynsz, personel i koszty eksploatacyjne łącznie), do tego dochodzi silna sieć połączeń drogowych z Europą Środkową, Wschodnią i Południowo-Wschodnią oraz szybko rozwijający się rynek e-commerce i przesyłek kurierskich – jednak polski podatek VAT wynosi 23% i jest wyższy niż niemiecki (19%), co wpływa w szczególności na wysokość odroczenia podatku VAT, jako że same stawki celne są ustalane na poziomie unijnym, niezależnie od kraju. Firma, która sprzedaje głównie do Europy Zachodniej, zazwyczaj lepiej wyjdzie na wyborze Niemiec, podczas gdy firma z dużym udziałem klientów z Europy Środkowo-Wschodniej lub kładąca większy nacisk na koszty jednostkowe powinna poważnie rozważyć Polskę.
Skład celny nie oszczędza pieniędzy automatycznie, a dodatkowy koszt magazynowania musi zostać zestawiony z rzeczywiście naliczanym cłem i podatkiem VAT. Jednak w przypadku towarów o wysokich stawkach celnych, zapasów sezonowych lub wolno rotujących, czy też firm wysyłających zapasy na rynki poza UE, oszczędności rzadko bywają małe, a decyzję o lokalizacji najlepiej podjąć wspólnie z analizą tych kwestii, a nie po niej.


